sobota, 6 sierpnia 2016

Wstępniak 14 (Fantastyka, gry komputerowe)

Paweł Chmielewski
("Projektor" - 5/2015)
Kilkanaście lat temu mała organizacja z Korei Południowej złożyła wniosek do MKOL, aby w programie zimowych IO znalazła się – jako dyscyplina pokazowa – jedna z popularnych komputerowych „strzelanek”. Czysta futurologia zaczyna nabierać realnych kształtów. Dość przypadkowo, oglądając kilka miesięcy temu reportaż z „komputerowych mistrzostw świata” (chyba w Singapurze) w wywiadzie z szefem polskiej ekipy – którym nie był bynajmniej robot – usłyszałem wyraźną deklarację – na Igrzyskach Olimpijskich w 2030 r. rozegrany zostanie drużynowy turniej gier taktycznych.

Przemysł wirtualnej rozrywki – tworzący system naczyń połączonych z ekranizacjami komiksów, festiwalami fantasy, serialami HBO, angażujący czołówkę artystów w każdym kraju – już dość dawno może traktować Hollywood jak biednego brata. Najdroższy film w historii – „Piraci z Karaibów. Na krańcu świata” kosztował „zaledwie” 340 milionów dolarów, gdy budżety największych gier przekraczają pół miliarda. Za cenę polskiego „Wiedźmina 3” można zrealizował trzy razy „Quo vadis” Kawalerowicza i zostałoby jeszcze coś na film dla Smarzowskiego i kilka teatralnych premier.

Rzeczywistość komputerowych światów przenika już do kultury wysokiej (czerpiąc z niej obficie w formie kryptocytatów). Japońska ekspansja kulturowa kiedyś fascynowała drzeworytami Hokusai, potem eksplozją kina lat 50. i 60. ubiegłego wieku, dziś mangą i anime – zachęcając kolejne pokolenia do nauki japońskiego, poznawania religii i samurajskiego kodeksu. Steampunk wymusza znajomość mody i literatury wiktoriańskiej. Maratony gier strategicznych – historii wojskowości i taktyki szachowej.

Każdy papierowy scenariusz RPG zawiera topikę chrześcijańską i odwołania do mitów celtyckich. Jest obecnym w szkolnym kanonie cyklem arturiańskich legend, „Tristanem i Izoldą” oraz poetycką eddą.