sobota, 6 sierpnia 2016

Co zrobić z nieczynnym składem nabiału? (Muzea komiksu)

Artur Wabik
("Projektor" - 2/2015)
Budynki muzealne od wielu lat są obiektami wielkiego zainteresowania i gorących emocji – m.in. dlatego, że projektują je najwięksi światowi architekci. Zdarza się, że ich bryły są bardziej rozpoznawalne, niż prezentowane w nich kolekcje. Dotyczy to jednak przede wszystkim muzeów o tematyce martyrologicznej, rzadziej pop-kulturowej. Co tak właściwie wiemy o europejskich muzeach komiksu?

Najbardziej znanym muzeum tego rodzaju w Europie jest bez wątpienia Belgijskie Centrum Komiksu, otwarte w 1989 r. w Brukseli. Instytucja ta zlokalizowana jest w zaadaptowanych przestrzeniach secesyjnego domu handlowego z 1906 r., które tworzą adekwatną oprawę dla tego, co we frankofońskim kręgu kulturowym określane jest mianem „Bande dessinée”. Komiks stanowi tu bowiem w pełni znobilitowany element dziedzictwa kulturowego. Podobnie prezentuje się londyńskie „The Cartoon Museum”, od 2006 r. zlokalizowane w dawnym składzie nabiału, zbudowanym w 1888 r nieopodal British Musem. Drewniane podłogi, przeszklone sufity, balustrady i odsłonięte stalowe dźwigary podtrzymujące strop, podobnie jak w Brukseli, podkreślają tu związek komiksu z historią Wielkiej Brytanii.
Nieco innym tropem poszli architekci odpowiedzialni za kompleks muzealno-biblioteczny w Angoulême, gdzie, co roku odbywa się największy w Europie festiwal komiksu. Nowoczesna, przeszklona bryła biblioteki, wbudowana w dziewiętnastowieczne (lecz miejscami pamiętające jeszcze Rzymian) mury obronne, kryje w sobie 65.000 albumów i 123.000 tytuły prasowe. Do zlokalizowanego po przeciwnej stronie rzeki muzeum prowadzi pomost, który ozdabia naturalnej wielkości pomnik Corto Maltese. 

W ostatnich latach komiksem interesują się także instytucje publiczne w naszym kraju. Obecnie w Polsce istnieją trzy specjalistyczne, wydzielone kolekcje komiksów – najstarsza, gdańska Pracownia Komiksowa w Bibliotece Manhattan, następnie największa pod względem rozmiaru (ponad 7.000 woluminów) Kolekcja Komiksów w Bibliotece Uniwersyteckiej w Poznaniu oraz Małopolskie Studio Komiksu w Artetece Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie. Ten ostatni zbiór, choć najmłodszy i jak dotąd najmniej liczny, jako jedyny znajduje się w budynku zaprojektowanym od podstaw w celu przechowywania i udostępniania zbiorów cyfrowych, co ma niewątpliwy wpływ na profil kolekcji. Nowoczesny budynek Małopolskiego Ogrodu Sztuki autorstwa biura „Ingarden & Evý” otrzymał kilkanaście prestiżowych nagród, w tym tytuł „Building of the Year 2012”. Nie jest jednak przystosowany do przechowywania i ekspozycji obiektów innych, niż publikacje zwarte lub e-booki.

O powołanie w Polsce muzeum komiksu z prawdziwego zdarzenia zabiega od lat Wojciech Jama, rzeszowski kolekcjoner, pomysłodawca i pierwszy dyrektor Muzeum Dobranocek. W 2009 r. Jama przekazał miastu swoją prywatną kolekcję z intencją utworzenia muzeum samorządowego – dziś Muzeum Dobranocek, zlokalizowane w budynku teatru „Maska”, jest jedną z atrakcji Rzeszowa, którą odwiedza ponad 20 tysięcy osób rocznie. Polski komiks zasługuje na autonomiczną instytucję kultury poświęconą wyłącznie tej tematyce – mówi Jama, który swój pomysł na kolejne muzeum opisuje szczegółowo na stronie internetowej www.muzeumkomiksu.eu Propozycję przekazania w depozyt swojej drugiej kolekcji, na którą składa się kilka tysięcy obiektów – publikacji zwartych, prasowych, pocztówek, figurek, zabawek, znaczków, monet, przedmiotów codziennego użytku i oryginalnych rysunków – wysłał do władz kilku miast wojewódzkich. Niestety, wszystkie odpowiedzi były odmowne, umotywowane najczęściej brakiem środków. 

Co stanie się w przyszłości z gromadzonymi latami zbiorami Wojciecha Jamy? Szkoda by było, gdyby uległy rozproszeniu – pisze na swojej stronie kolekcjoner. Rzeczywiście, taki los spotkał już kilka wspaniałych kolekcji, których na czas nie wykupiła żadna instytucja. W Krakowie wdowa po Jerzym Skarżyńskim przez kilka lat wyprzedawała fragmenty zbioru męża, zanim jego pozostałości nie przejęła w całości Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu. Także spuścizna po mieszkającym w Sopocie Januszu Chriście stopniowo przechodzi w ręce indywidualnych kolekcjonerów. Żyjący nadal nestorzy polskiego komiksu – Papcio Chmiel, Szarlota Pawel i Tadeusz Baranowski nie należą już do najmłodszych, więc mam wrażenie, że to najwyższy czas, aby zintensyfikować działania mające na celu powołanie muzeum komiksu. 

Najbardziej oczywistym miejscem dla tej instytucji jest Łódź. Obecny tu od ćwierćwiecza Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier, otwarte niedawno przy ul. Piotrkowskiej Centrum Komiksu, oraz osoba Adama Radonia to doskonałe zaplecze i punkt wyjścia do negocjacji z władzami. Trwa przebudowa najstarszej łódzkiej elektrowni, przy ul. Targowej, wchodzącej w skład rewitalizowanego obecnie kompleksu dworcowego Łódź-Fabryczna. Teren elektrowni o powierzchni 90 hektarów ma zostać przekształcony w ośrodek kultury pod nazwą „EC1 Łódź Miasto Kultury”, w którym zaplanowano centrum festiwalowo-kongresowe, obiekty wystawiennicze, planetarium oraz studio filmowe Davida Lyncha. Czy znajdzie się w nim miejsce dla muzeum komiksu? Taka decyzja powinna była zapaść na długo przed rozpoczęciem przebudowy, ale nie traćmy nadziei.