sobota, 6 sierpnia 2016

E!-czytanie? (E-book versus książka tradycyjna)

Agnieszka Kozłowska-Piasta
("Projektor" - 4/2014)
Z czytelnictwem w Polsce delikatnie mówiąc dobrze nie jest. Jedną książkę w ciągu miesiąca czyta – według danych Polskiej Izby Książki – tylko połowa Polaków. Te wyniki z badań przeprowadzonych wspólnie z CBOS są dużo bardziej optymistyczne od tych przygotowanych przez Bibliotekę Narodową w 2012 r., gdzie podano, że czyta tylko nieco ponad 40 proc. Polaków.

Z drugiej strony rośnie liczba kupowanych urządzeń elektronicznych, telefonów, czytników, tabletów, coraz więcej Polaków ma dostęp do Internetu. Czy elektronika jest szansa dla polskiego czytelnictwa? Czy e-booki, audiobooki mają szansę zastąpić papierowe książki? 

Podczas zorganizowanego po raz pierwszy Świętokrzyskiego Festiwalu Słowa organizatorzy – Muzeum Narodowe w Kielcach, Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Radio Kielce przeprowadziło międzypokoleniową debatę poświęconą nowoczesnym technologiom i tradycyjnym książkom. W Ogrodzie Włoskim Pałacu Biskupów Krakowskich – głównej siedzibie Muzeum Narodowego – dyskutowali: Robert Kotowski, dyrektor Muzeum Narodowego w Kielcach, dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej Andrzej Dąbrowski, prof. Piotr Zbróg, szef Instytutu Filologii Polskiej UJK oraz nauczycielka i uczniowie Liceum im. Św. Jadwigi. Nie zabrakło także lektora audiobooków, Cezarego Papaja. Wspólnie zastanawiali się nad plusami i minusami wirtualnych, elektronicznych książek czyli e-booków, głosowych audiobooków i tradycyjnej lektury papierowych tomów. 

Z prawie godzinnej debaty wyłonił się ciekawy obraz współczesnego czytelnictwa. Nowoczesne technologie wybierane są – zdaniem dyskutantów ze względów pragmatycznych – są lżejsze od tradycyjnych papierowych książek, łatwiej dostępne np. podczas podróży, a ich zdobycie nie wymaga zbyt wielkiego nakładu pracy. Ot wystarczy wejść na odpowiednią stronę, uiścić opłatę i cieszyć się nową lekturą. Nie wymagają także wielkich przestrzeni – duży księgozbiór możemy zmieścić w niewielkim tablecie, a nie na setkach półek pokrytych kurzącymi się książkami. Taką formę czytelnictwa wymuszają na wielu zmiany kulturowe – brak czasu nas prawdziwą lekturę, fragmentaryczność, jaka dominuje w edukacji literackiej w szkołach podstawowych i średnich, a także coraz częstsze korzystanie z dostępnych ułatwień, choćby szkolnych bryków i streszczeń. Dyskutanci zwrócili także uwagę na ułatwienia w zdobywaniu wiedzy, jakie dają nowoczesne media: hipertekstowość książek pozwala błyskawicznie dotrzeć do potrzebnych informacji, np. wyjaśnić niezrozumiałe słowo, obejrzeć obraz czy posłuchać muzyki, o jakich opowiada tekst. 

Wszyscy zgodzili się jednak, że tradycyjne czytelnictwo nadal ma i jeszcze długo będzie mieć zagorzałych fanów. Dyrektor Dąbrowski mówił o romantyzmie takiego czytelnictwa – kontakcie z papierem, szeleście kartek, zapachu książki, szacie graficznej, a przede wszystkim czasowi poświęconemu na lekturę pobudzającą wyobraźnię, pozwalającą delektować się językiem, stylem, rycinami, wzbogacająca słownictwo. Świadczą o tym także wyniki wspominanych już badań Polskiej Izby Książki. E-booki wybiera dopiero ok. 4 proc. czytelników, audiobooki jeszcze mniej, bo jedynie 3 proc. 

Te ostatnie są zresztą zupełną inną formą kontaktu z literaturą, nie pisaną, ale czytaną i słuchaną. Stworzone dla tych, którzy zajęci np. prowadzeniem samochodu, bieganiem czy gotowaniem chcą jednocześnie zapoznać się z jakimś tekstem, ale – jak podnosili uczestnicy debaty – czy taka podzielność uwagi jest możliwa? Czy to może zastąpić prawdziwą lekturę? Z pewnością audiobooki dają szansę na powrót do lat dzieciństwa, gdy rodzice czytali nam bajki przed snem. Dają szansę na powrót do czasów kultur tradycyjnych, gdy właśnie opowiadanie było jedyną formą przekazywania treści z pokolenia na pokolenie i umacniania więzi. Na pewno dostarczają wrażeń estetycznych: mamy szansę na kontakt z literaturą czytaną i zinterpretowaną przez wybitnych aktorów i lektorów i możemy np. porównać własną interpretację z nagraniem na mp3. To wydaje się szczególnie cenne w przypadku utworów poetyckich.

Debata nie dała rozstrzygnięcia. Pokazała, że zarówno młodzi, jak i ci doświadczeni są otwarci na nowinki technologiczne i nie przekreślają ich roli w rozwoju czytelnictwa i specjalnie jej nie podkreślają i wyolbrzymiają. Choć pewnie e-booki i audiobooki raczej wybiorą ci młodsi i zamożniejsi (dobry czytnik z ekranem, przy którym nie męczą się oczy kosztuje co najmniej 500 zł), a tradycyjne książki ci urodzeni przed 2000 rokiem, to efekt dla jednych i drugich pozostanie ten sam. Dzięki czytaniu rozwiną swoją wyobraźnię, będą mieć kontakt z piękną, poprawną polszczyzną, zdobędą doświadczenie, wiedzę i powiększą swój zasób słownictwa. A na efekt wojny elektronika kontra papier będziemy musieli jeszcze zaczekać. Oby wygranymi byli czytelnicy i oby było ich coraz więcej.